|
W Tarnobrzegu zagrali piłkarze, którzy zaczynali tu swój wstęp do
wielkiej kariery. Uczcili jubileusz 50-lecia swego dawnego klubu.
Grzmoty i ulewa nie wystraszyły kibiców tarnobrzeskiej Siarki. Ci,
którzy przyszli na stadion przy al. Niepodległości, zapamiętają 23
czerwca 2007 r. na długo. Zobaczyli w akcji drużynę obecnej Siarki i
zespół złożony z zawodników, którzy grali w tej drużynie w sezonach
1992/93, 93/94 i 95/96, a wtedy to "Siarkowcy” grali w pierwszej
lidze.
SIARKA obecna - SIARKA pierwszoligowa 4:4 (2:1)
Bramki: 1:0 Mirosław
Kabata 20, 1:1 Roman Buczek 35, 2:1 Łukasz Szymański 40, 2:2 Cezary
Kucharski 65, 3:2 Tomasz Szczytyński 66, 4:2 Piotr Pikus 68, 4:3
Mariusz Kukiełka 69, 4:4 Andrzej Białek 74.
Siarka obecna: Maj -
Papierz, Leptacz, Kozłowski, Stępień - Kabata, Hynowski, Gielarek,
Pietrucha - Szymański, Krzemiński oraz Stąporski, Szczytyński, Pikus,
Łuczakowski, Stala, Janas.
Siarka pierwszoligowa: Paciorkowski -
Wilczok, Sadowski, Boguszewski, Rączka - Grula, Kukiełka, Kobylański,
Kuranty - Kucharski, Poręby oraz Janowski, Białek, Woźniak, Buczek,
Żuchnik, Gębura, Dziubek, Stefanik, Stefański, Tyburski.
Żółta kartka: Janowski. Sędziowali: Janusz Rejczyk jako główny, asystenci: Rafał Sawicki, Grzegorz Witoń. Widzów 1500.
To
był mecz jak się patrzy! Wiele efektownych zagrań, osiem goli, dwa
słupki i poprzeczka. Były też karne, było też wiele braw kibiców i
efektowna oprawa. Niech żałują ci, którzy nie przyszli. Drugiej takiej
okazji może długo nie być.
KIEŁBOWICZ NIE ZAWIÓDŁ
Nie
wszyscy mogli do Tarnobrzega przyjechać. Z różnych przyczyn zabrakło
Mariusza Gromka, Artura Adamusa oraz trenerów Włodzimierza Gąsiora i
Janusza Fitasa. Był za to Tomasz Kiełbowicz. Piłkarz warszawskiej Legii
przyjechał do Tarnobrzega, chociaż wiedział, że nie zagra. Założył
koszulkę zielonego koloru i wyszedł na rozgrzewkę.
- Nie mogło
mnie tu zabraknąć. Mam kontuzję, nie wolno mi biegać, ale chciałem być
razem z kolegami. To tu rozpoczęła się moja wspaniała przygoda z piłką
- mówił Tomek.
Zagrał natomiast reprezentujący obecnie barwy
Energie Cottbus Mariusz Kukiełka, który w przeddzień spotkania wrócił z
wczasów w Egipcie. Był jedynym, który nie opuścił boiska ani na moment,
rozegrał pełne 80 minut (grano 2x40), strzelił też jednego gola.
-
Ten gol ma dla mnie olbrzymią wartość i bardzo się z jego zdobycia
ucieszyłem. Trafiłem do siatki na boisku, na którym zaczynała się moja
kariera. To wspaniałe uczucie - mówił po meczu.
OWACYJNE PRZYWITANIE
Andrzej Kobylański gola nie
strzelił, ale kiedy spikerzy Wojciech Jugo i Andrzej Dróbkowski
wyczytywali jego nazwisko, kibice zareagowali bardzo głośno. Popularny
"Kobyłka” tylko się uśmiechnął, był zaskoczony i zadowolony.
-
Dla mnie ten mecz ma wielkie znaczenie. Zagrać w Tarnobrzegu po
kilkunastu latach nieobecności, to było coś wspaniałego - mówił.
Entuzjastycznie
na zaproszenie do gry zareagował mieszkający od 14 lat w Nowym Jorku
Sylwester Rączka. To jego sylwetka najbardziej się zmieniła. Ubyło
trochę włosów, przybyło trochę kilogramów, ale poczucie humoru sprzed
lat zostało.
- Kiedy dostałem zaproszenie bardzo się z niego
ucieszyłem, nie wiedziałem, że dane mi będzie spotkać się z dawnymi
kolegami na boisku. Ten mecz to był wspaniały pomysł - mówił z
entuzjazmem.
MINUTA CISZY
Zanim rozpoczęło się
spotkanie kibice i piłkarze minutą ciszy uczcili pamięć nieżyjącego już
od ponad 9 lat trenera Janusza Gałka. Po chwili nad stadionem zaczęło
się błyskać, grzmieć, a co najgorsze lać. Piłkarzy to nie zraziło,
grali z polotem, ale strzelanie goli rozpoczęli, kiedy się
rozpogodziło, a kibice wrócili na trybuny. Padło osiem goli, a mogło
ich być więcej.
Andrzej Białek i Cezary Kucharski trafili
piłką w słupek, a Tomasz Szczytyński w poprzeczkę. Na tych, którym
osiem goli nie wystarczyło, czekała niespodzianka. Piłkarze wykonywali
rzuty karne. Obecny zespół Siarki wygrał 4:3 po golach zdobytych przez:
Dariusza Papierza, Pawła Krzemińskiego, Jacka Leptacz i Michała
Kozłowskiego.
Z "pierwszoligowców” trafili: Michał Gębura,
Cezary Kucharski i Edward Tyburski, który strzelił z "jedenastki” jak
za dawnych lat, w swoim stylu lekko podcinając piłkę, która zupełnie
zaskoczyła Mirosława Maja, a ten gol przyjęty został przez kibiców
wręcz owacyjnie.
Źródło: Echo Dnia
|